
CERAMICZNE PASJE Gochy M - Od pewnego czasu odwiedzam artystyczne blogi. Jestem zauroczona ich twórcami. Bo spotkać i obcować z ludźmi z pasją to duże szczęście. Zapraszam do obejrzenia mojej galerii. Bo tu będzie więcej zdjęć niż słów. Czasem łatwiej mówi się przedmiotami. Zostaw proszę komentarz po swojej wizycie... To magia Internetu.
piątek, 30 grudnia 2011
Wspomnienie
W tym tygodniu z nostalgią oglądałam albumy zdjęć. Znalazłam kilka zapomnianych fotek...
Te anioły nie mieszkają już ze mną. Zostały prezentami.
Jest ich znacznie więcej...
środa, 28 grudnia 2011
Moda na gliniane guziki
Na przestrzeni lat guziki jak każda inna część ubioru, miały swoje mody. Ich wartość musiała odpowiadać wartości ubioru, a ta pozycji społecznej właściciela.
Guziki spełniają też podwójna rolę: ozdobnika i zapięcia.
I dlatego ciągle modyfikujemy ich kształty, mieszamy koloryty aby pospolity guzik stał się niepowtarzalny oraz szalenie ozdobny. Jak biżuteria ...
I niekoniecznie służył do zapinania czegoś, jak każe historia...
Kolekcjonowanie różnego rodzaju guzików określamy słowem Filobutonistyka.
piątek, 23 grudnia 2011
Za oknem biało, a w moim domku tak...
Jadalne pierniczki pieczone i ozdabiane razem z moimi dziećmi są ozdobą stołu i mają niepowtarzalny smak.
W otoczeniu dekoracji świątecznych, postaram się nabrać dystansu do tego co dzieje się wokół.
/jak radzi Jomo/
W otoczeniu dekoracji świątecznych, postaram się nabrać dystansu do tego co dzieje się wokół.
/jak radzi Jomo/
niedziela, 11 grudnia 2011
Nowe szaty damy w kapeluszu
Wyszła nie do końca tak jak chciałam. Nowe szkliwo pokazało swoje możliwości.
Zaskoczyło mnie pozytywnie. "Strojnisia" wygląda świetnie - jak wystrojona dama.
niedziela, 4 grudnia 2011
czwartek, 24 listopada 2011
Próbując efekt szkliw...
Czerwona broszka:
Pierniczkowe serca na choinkę:
Na koniec prezentacja jednej na razie damy w kapeluszu w różnych odcieniach brązu:
Pierniczkowe serca na choinkę:
Na koniec prezentacja jednej na razie damy w kapeluszu w różnych odcieniach brązu:
wtorek, 8 listopada 2011
Kiedy kobieta zakłada kapelusz...
W listopadzie, kiedy jest zimno - Banalne.
Gdy chce wyglądać zjawiskowo i być bardziej pewna siebie - Tajemnicze, gustowne.
Kiedy chciałaby się ukryć przed światem - Nikt nawet tego nie zauważy...
Bo kobieta w kapeluszu zawsze intryguje.... Chce przyciągnąć spojrzenia, albo ustrzec się złych spojrzeń. Chce wyglądać wyjątkowo.
Kapelusz jest wyrazem nastroju, fantazji i ogromnej indywidualności. Na szerokie ronda pozwalają sobie kobiety dumne, skryte i tajemnicze...
Szkoda, że kapelusze wychodzą z mody.
Stęskniłam się za blogowym światem.
Moje "gliniaki" wylepiłam miesiąc temu i są jeszcze nie dokończone. Sam proces ich wyrobu jest niestety długotrwały, więc nie chciałam dłużej zwlekać z ich pokazaniem. Jeszcze czeka je "koloryzacja" i ponowny pobyt w cieplutkim piecu. Czy będą intrygujące i tajemnicze? Zobaczymy.
niedziela, 9 października 2011
Zainspirowana jesiennym lasem
W moim ogrodzie zasiedlił się niedbale wylepiony gliniany grzyb.
Na razie jest samotny. Nie mam pojęcia też, gdzie będzie jego stałe miejsce...
A może znajdę inne...
PS. Grzyb jest okazały /wysokość 32 cm/. Prawdziwy okaz z gatunku Morchella osiąga wysokość do 20 cm.
Na razie jest samotny. Nie mam pojęcia też, gdzie będzie jego stałe miejsce...
A może znajdę inne...
PS. Grzyb jest okazały /wysokość 32 cm/. Prawdziwy okaz z gatunku Morchella osiąga wysokość do 20 cm.
środa, 14 września 2011
Zapraszam na wirtualną kawę...
Zaparzcie aromatyczną kawę i przy moim starym, glinianym "kawowym talerzyku" zapraszam do lektury postu "Splatana symbolika maku...", który pojawił się /nie wiem czemu/ bardzo opóźniony w aktualizacji mojego bloga u Was. Publikowałam go ze 4 razy i użyłam w końcu małej sztuczki.
poniedziałek, 5 września 2011
Splątana symbolika maku w pigułce...
Czyli post inny niż wszystkie
Wylepiałam je starannie. Zostały dwukrotnie wypalone w celu uzyskania mocnej czerwieni. Z zewnątrz są brązowe. W moich makowych miskach starałam się zatrzymać ulotną urodę kwiatów. Kruchość płatków, kruchość życia... w twardej po wypale glinie
Przez wieki ludzie tworzyli język kwiatów, który określał, co dany kwiat symbolizuje.
Mak symbolizuje noc, zapomnienie, niewiedzę, sen, marzenie senne, letarg, obojętność, ciszę... lenistwo, narkotyk, odurzenie, upojenie... oczarowanie, zmartwychwstanie; czystość, brak zapachu, kosmetyk, plotkę, niezgodę, nieszczęście, przelotną przyjemność, pociechę, wzmocnienie, flirt, miłość, krew, lato, płodność, urodzaj, mnóstwo, drobiazg. Wiele tego jak na tak delikatny, piękny i kruchy kwiat.
Mak — przelotna przyjemność. „Lecz przyjemności są jak zrywane maki: chwytasz kwiat, a płatki spadają.”
Mak — cisza. Cisza jak makiem zasiał.
Mak - jedyny kwiat bez zapachu. /Zapach stworzyła w perfumach firma Kenzo. Kropiłam się kiedyś nimi. Piękny zapach./
Mimo swej delikatności mak przejawia się w symbolistyce jako noc, zapomnienie czy obojętność.
Maki kwitną w wielu barwach. Czerwony mak — pociecha. Purpurowy mak — wybryk, wyskok, eksces; fantazja, zmartwychwstanie. Pstry mak — flirt, zaloty. Biały mak — sen, zapomnienie.
/Informacje zaczerpnięte ze strony http://www.symbolizm.obrazy-olejne.org/symbol-mak/519//
Ta rozpiętość poprzeplatana różnorodnością i niemalże prawie przeciwstawnymi stanami duszy wdarła się również do mego życia. Nie mogłam zebrać splątanych myśli przez miesiąc. Nie byłam w stanie napisać posta. Towarzyszyły mi różne emocje...
Zagubienie, niewiedza, samotność, ogromna bezsilność, radość, bezsenność...
Na stronie poświęconej energii kwiatów przeczytałam, że mak pomaga lepiej radzić sobie z problemami życia codziennego. Makowe prace w domu więc pozostaną.
Zainspirowały mnie prace /w kolejności/: miska ceramika Arka Szweda, umywalka Clarka Sorensena i plastikowe miski firmy Fide. Kiedy moje myśli w pełni się rozplączą a moje palce będą mogły zebrać się i coś nowego ulepić. Nie wiem...
Przez wieki ludzie tworzyli język kwiatów, który określał, co dany kwiat symbolizuje.
Mak symbolizuje noc, zapomnienie, niewiedzę, sen, marzenie senne, letarg, obojętność, ciszę... lenistwo, narkotyk, odurzenie, upojenie... oczarowanie, zmartwychwstanie; czystość, brak zapachu, kosmetyk, plotkę, niezgodę, nieszczęście, przelotną przyjemność, pociechę, wzmocnienie, flirt, miłość, krew, lato, płodność, urodzaj, mnóstwo, drobiazg. Wiele tego jak na tak delikatny, piękny i kruchy kwiat.
Mak — przelotna przyjemność. „Lecz przyjemności są jak zrywane maki: chwytasz kwiat, a płatki spadają.”
Mak — cisza. Cisza jak makiem zasiał.
Mak - jedyny kwiat bez zapachu. /Zapach stworzyła w perfumach firma Kenzo. Kropiłam się kiedyś nimi. Piękny zapach./
Mimo swej delikatności mak przejawia się w symbolistyce jako noc, zapomnienie czy obojętność.
Maki kwitną w wielu barwach. Czerwony mak — pociecha. Purpurowy mak — wybryk, wyskok, eksces; fantazja, zmartwychwstanie. Pstry mak — flirt, zaloty. Biały mak — sen, zapomnienie.
/Informacje zaczerpnięte ze strony http://www.symbolizm.obrazy-olejne.org/symbol-mak/519//
Ta rozpiętość poprzeplatana różnorodnością i niemalże prawie przeciwstawnymi stanami duszy wdarła się również do mego życia. Nie mogłam zebrać splątanych myśli przez miesiąc. Nie byłam w stanie napisać posta. Towarzyszyły mi różne emocje...
Zagubienie, niewiedza, samotność, ogromna bezsilność, radość, bezsenność...
Na stronie poświęconej energii kwiatów przeczytałam, że mak pomaga lepiej radzić sobie z problemami życia codziennego. Makowe prace w domu więc pozostaną.
Zainspirowały mnie prace /w kolejności/: miska ceramika Arka Szweda, umywalka Clarka Sorensena i plastikowe miski firmy Fide. Kiedy moje myśli w pełni się rozplączą a moje palce będą mogły zebrać się i coś nowego ulepić. Nie wiem...
wtorek, 2 sierpnia 2011
czwartek, 28 lipca 2011
Morskie klimaty
Tak wyglądają razem...
Ciekawostka: Zwiedzałam Katedrę La Seu w Palma de Mallorca. Jest przepiękna, a w środku - dech zapiera. Budowano ją od XIV do XVI w. Antonio Gaudi stworzył w prezbiterium ceramiczną mozaikę przedstawiająca życie z głębin morza. Jest to widok niesamowity. Tu prezentuję tylko niewielki jej fragment. Katedra ta została zbudowana najbliżej brzegu morskiego i dlatego kiedyś fale morskie oblewały jej mury. Teraz oddziela je solidna grobla i sztuczne jezioro otoczone palmami.
Ciekawostka: Zwiedzałam Katedrę La Seu w Palma de Mallorca. Jest przepiękna, a w środku - dech zapiera. Budowano ją od XIV do XVI w. Antonio Gaudi stworzył w prezbiterium ceramiczną mozaikę przedstawiająca życie z głębin morza. Jest to widok niesamowity. Tu prezentuję tylko niewielki jej fragment. Katedra ta została zbudowana najbliżej brzegu morskiego i dlatego kiedyś fale morskie oblewały jej mury. Teraz oddziela je solidna grobla i sztuczne jezioro otoczone palmami.
wtorek, 26 lipca 2011
Wyróżnienie
Dziewczyny z haftytiny i z Aleja 57 zrobiły mi dużą niespodziankę przyznając wyróżnienie "One lovely blog award". Bardzo Wam dziękuję! Jest mi niezmiernie miło! A ponieważ jestem w blogowym świecie niedługo - przystępuję do zabawy. Przekazuję dalej to piękne wyróżnienie 2 osobom, ponieważ inni - których podziwiam już je otrzymali wcześniej. Nie chcę się powtarzać:
Do Galerii Przemian
Do Jomo
Co muszą zrobić nominowane osoby?
- Umieścić podziękowanie i link do blogera, który przyznał Tobie nagrodę.
- Skopiować i wkleić logo na swoim blogu.
- Napisać o sobie 7 rzeczy.
- Nominować 16 innych blogerów (nie można nominować blogera, który Wam przyznał nagrodę) - Ja wybrałam 2.
- Napisać im komentarz, by dowiedzieli się o nagrodzie i nominacji :)
O mnie:
1-7 Latem lubię objadać się lodami, najczęściej czekoladowymi. W tym roku jestem uzależniona również od smakowitej sałaty rukoli - mojego niedawnego odkrycia...
Latem uwielbiam słońce, świeże powietrze, zabawy z kotem, jazdę na rowerze, pływanie i leniwie płynący czas...
Do Galerii Przemian
Do Jomo
Co muszą zrobić nominowane osoby?
- Umieścić podziękowanie i link do blogera, który przyznał Tobie nagrodę.
- Skopiować i wkleić logo na swoim blogu.
- Napisać o sobie 7 rzeczy.
- Nominować 16 innych blogerów (nie można nominować blogera, który Wam przyznał nagrodę) - Ja wybrałam 2.
- Napisać im komentarz, by dowiedzieli się o nagrodzie i nominacji :)
O mnie:
1-7 Latem lubię objadać się lodami, najczęściej czekoladowymi. W tym roku jestem uzależniona również od smakowitej sałaty rukoli - mojego niedawnego odkrycia...
Latem uwielbiam słońce, świeże powietrze, zabawy z kotem, jazdę na rowerze, pływanie i leniwie płynący czas...
niedziela, 24 lipca 2011
Ryba modelka
Nowa rybka na razie pozowała do zdjęć w świetle lampy błyskowej lub promieni słońca/ i już niedługo dołączy do łazienkowej ławicy.
A teraz mała ciekawostka...
Tak wyglądała po procesie szkliwienia, przed włożeniem do pieca.
Lubię ten czas niecierpliwego oczekiwania na efekty pracy. Czasami zaskakują...
A teraz mała ciekawostka...
Tak wyglądała po procesie szkliwienia, przed włożeniem do pieca.
Lubię ten czas niecierpliwego oczekiwania na efekty pracy. Czasami zaskakują...
sobota, 9 lipca 2011
Anielski kolaż
Zastanawiałam się, jak zaprezentować moje niektóre losowo wybrane stojące anioły.
I wpadłam na taki pomysł z sentymentu... do starych wakacyjnych czasów. Czasów wysyłania i dostawania pięknych wakacyjnych widokówek z pozdrowieniami. Teraz docierają tylko czasami sms-y. /A w skrzynce znajdujemy głównie reklamy/.
Niech to będzie więc kartka z życzeniami ciepłych, pełnych weny twórczej wakacji dla tych, co tu zaglądają..
I wpadłam na taki pomysł z sentymentu... do starych wakacyjnych czasów. Czasów wysyłania i dostawania pięknych wakacyjnych widokówek z pozdrowieniami. Teraz docierają tylko czasami sms-y. /A w skrzynce znajdujemy głównie reklamy/.
Niech to będzie więc kartka z życzeniami ciepłych, pełnych weny twórczej wakacji dla tych, co tu zaglądają..
piątek, 8 lipca 2011
środa, 6 lipca 2011
Wygrane candy... Nowa pasja???
Dziś zapukał listonosz i wręczył mi paczuszkę od Cyber Julki. Wygrałam u niej candy.
Po wyjęciu prezencików oniemiałam. Wszystko było tak misternie i dokładnie wykonane. Miałam wrażenie, że to haft maszynowy. Zrobiłam szybko zdjęcie, ale zapomniałam o igłach. Wieczorem tam na pewno zamieszkają.
Oczywiście trafiły mi się jeszcze hafciarskie "przydasie" /piękne w tęczowych kolorach muliny, guziczki.../, a moja córka po obejrzeniu tego wszystkiego zachwyciła się i zapowiedziała, że zabiera się za haft krzyżykowy.
Nowa pasja mojej córki??? Zobaczymy...
P.S. Gdzie możemy znaleźć szybko wzory do wyhaftowania kota?
Po wyjęciu prezencików oniemiałam. Wszystko było tak misternie i dokładnie wykonane. Miałam wrażenie, że to haft maszynowy. Zrobiłam szybko zdjęcie, ale zapomniałam o igłach. Wieczorem tam na pewno zamieszkają.
Oczywiście trafiły mi się jeszcze hafciarskie "przydasie" /piękne w tęczowych kolorach muliny, guziczki.../, a moja córka po obejrzeniu tego wszystkiego zachwyciła się i zapowiedziała, że zabiera się za haft krzyżykowy.
Nowa pasja mojej córki??? Zobaczymy...
P.S. Gdzie możemy znaleźć szybko wzory do wyhaftowania kota?
poniedziałek, 4 lipca 2011
Gliniana ławica ... będzie
Taka deszczowa, mokra pogoda sprawiła, że postanowiłam ulepić rybkę. Pozowała mi jakaś akwariowa, którą powiększyłam i zmieniłam znacznie. I tak właśnie wygląda gliniana praca, która powoli schnie. Teraz wygląda mało atrakcyjnie, ale później...
Po poszkliwieniu i wypale dołączy do dwóch pozostałych, które pomieszkują w łazience.
Pierwszą z lewej przywiozłam z Majorki, a druga jest jedną z moich pierwszych prac. Niedługo będzie więc mała "ławica". Pokażę za jakiś czas jak wyglądają razem.
Po poszkliwieniu i wypale dołączy do dwóch pozostałych, które pomieszkują w łazience.
Pierwszą z lewej przywiozłam z Majorki, a druga jest jedną z moich pierwszych prac. Niedługo będzie więc mała "ławica". Pokażę za jakiś czas jak wyglądają razem.
niedziela, 3 lipca 2011
WYNIKI CANDY
Witam i serdecznie dziękuję wszystkim za udział w moim ceramicznym candy. Na wszystkie blogi zajrzałam i dzięki temu mam już swoje ulubione miejsca. Losy podzieliły się pół na pół. Było ich niewiele, więc nie zawracałam głowy p. Randomowi. Zrobiłam losowanie sposobem tradycyjnym. Losował syn.
Oto wyniki:
Talerzyk trafia do Anny, a kurka do Dzieła Madam. Widziałam, że Madam niedawno wygrała candy, no ale los tak chciał i tym razem. Szczęściara z Ciebie dziewczyno. Proszę Was o przesłanie na maila adresu, gdzie mam wysłać paczuszki.
I gratuluję.
P.S. Niespodziewanie też wygrałam candy u Cyber Julki, ale o tym niedługo.
Oto wyniki:
Talerzyk trafia do Anny, a kurka do Dzieła Madam. Widziałam, że Madam niedawno wygrała candy, no ale los tak chciał i tym razem. Szczęściara z Ciebie dziewczyno. Proszę Was o przesłanie na maila adresu, gdzie mam wysłać paczuszki.
I gratuluję.
P.S. Niespodziewanie też wygrałam candy u Cyber Julki, ale o tym niedługo.
poniedziałek, 27 czerwca 2011
środa, 15 czerwca 2011
Dzikie serca... /z gliny/
Po chwilowej nieobecności na blogu na chwilę wróciłam.
Ponoć... Serce mężczyzny pozostaje w głębi nieoswojone, dzikie...
Ponoć... Serce mężczyzny nigdy nie zazna spokoju.
Ponoć ... Tęskni do do nieustannych poszukiwań, przygód...
Ponoć... Dzikie serce mężczyzny musi nieustannie coś zdobywać...
A więc dzikie serca dla mężczyzny - TATY... Proste. Nieskomplikowane. Wylepione z gliny, wypalone, podmalowane akrylami i i wykończone decoupage.
Z życzeniami, aby serce taty nie było tak skomplikowane jak serce mężczyzny.
środa, 1 czerwca 2011
Ceramiczne CANDY
Od około 6 lat zajmuję się ceramiką. Rozdałam już sporo swoich prac. Teraz przyszła pora na miłośniczki blogów. Przygotowałam dla Was 2 ręcznie wykonane prace do wyboru o podobnych rozmiarach. Po prostu ceramiczne cukiereczki. Oto one:
Talerzyk ze ślimaczkiem, średnica około 21 cm. /Piszę około, bo z gliny nic nie wychodzi idealnie równo/. Ale o to przecież chodzi. Wylepiony jest z białej gliny, poszkliwiony i wypalony w temperaturze 1230 stopni.
Druga praca to ceramiczna kura, którą można powiesić jako ozdobę do kuchni. Powstała z szamotowej gliny. Jest poszkliwiona brązem i posypana delikatnie kolorowymi szkiełkami, które się w piecu rozpuściły. Dodały one delikatnego kolorytu.
Zasady CERAMICZNEGO CANDY:
Kto chce przyjąć do siebie jeden z przedmiotów niech:
1. Pozostawi komentarz pod tym postem z dopiskiem, na który się decyduje.
2. Zamieści na swoim blogu, na pasku bocznym banerek, z tytułem CERAMICZNE CANDY podlinkowany do mojej strony. /Będę sprawdzać, bo przy okazji poznam nowe strony/
3. osoby nie posiadające bloga są proszone o pozostawienie e-maila.
Miłej zabawy.
LOSOWANIE 2 lipca 2011 o godz. 22.00
Ogłoszenie wyników 3 lipca.
Talerzyk ze ślimaczkiem, średnica około 21 cm. /Piszę około, bo z gliny nic nie wychodzi idealnie równo/. Ale o to przecież chodzi. Wylepiony jest z białej gliny, poszkliwiony i wypalony w temperaturze 1230 stopni.
Druga praca to ceramiczna kura, którą można powiesić jako ozdobę do kuchni. Powstała z szamotowej gliny. Jest poszkliwiona brązem i posypana delikatnie kolorowymi szkiełkami, które się w piecu rozpuściły. Dodały one delikatnego kolorytu.
Zasady CERAMICZNEGO CANDY:
Kto chce przyjąć do siebie jeden z przedmiotów niech:
1. Pozostawi komentarz pod tym postem z dopiskiem, na który się decyduje.
2. Zamieści na swoim blogu, na pasku bocznym banerek, z tytułem CERAMICZNE CANDY podlinkowany do mojej strony. /Będę sprawdzać, bo przy okazji poznam nowe strony/
3. osoby nie posiadające bloga są proszone o pozostawienie e-maila.
Miłej zabawy.
LOSOWANIE 2 lipca 2011 o godz. 22.00
Ogłoszenie wyników 3 lipca.
sobota, 28 maja 2011
Damy w kapeluszach
Historia ceramiczno - malarskiej inspiracji...
Pewnego dnia kupiłam za grosze reprodukcję obrazu - portret kobiety autorstwa Amedeo Modiglianiego. Oprawiłam ją i powiesiłam na ścianie. Była piękna. Nawet bez oczu . Artysta nie chciał ich namalować, bo nie poznał duszy ukochanej. Reprodukcja była jednak zbyt mała. Postanowiłam z gliny wylepić podobną damę. Trochę się przypiekła w piecu, ale efekt był zadowalający. Dołączyła do reprodukcji. Po chwili wpadłam na pomysł namalowania olejami damy w kolorach pomarańczowych, która pod kapeluszem skrywa spojrzenie. Inspiracją był przepiękny portret filadelfijskiej artystki Laurie Cooper "Yellow Hat". I tak oto ścianę mojego saloniku zdobi tryptyk "Damy w kapeluszach".
Pewnego dnia kupiłam za grosze reprodukcję obrazu - portret kobiety autorstwa Amedeo Modiglianiego. Oprawiłam ją i powiesiłam na ścianie. Była piękna. Nawet bez oczu . Artysta nie chciał ich namalować, bo nie poznał duszy ukochanej. Reprodukcja była jednak zbyt mała. Postanowiłam z gliny wylepić podobną damę. Trochę się przypiekła w piecu, ale efekt był zadowalający. Dołączyła do reprodukcji. Po chwili wpadłam na pomysł namalowania olejami damy w kolorach pomarańczowych, która pod kapeluszem skrywa spojrzenie. Inspiracją był przepiękny portret filadelfijskiej artystki Laurie Cooper "Yellow Hat". I tak oto ścianę mojego saloniku zdobi tryptyk "Damy w kapeluszach".
Subskrybuj:
Posty (Atom)