Historia ceramiczno - malarskiej inspiracji...
Pewnego dnia kupiłam za grosze reprodukcję obrazu - portret kobiety autorstwa Amedeo Modiglianiego. Oprawiłam ją i powiesiłam na ścianie. Była piękna. Nawet bez oczu . Artysta nie chciał ich namalować, bo nie poznał duszy ukochanej. Reprodukcja była jednak zbyt mała. Postanowiłam z gliny wylepić podobną damę. Trochę się przypiekła w piecu, ale efekt był zadowalający. Dołączyła do reprodukcji. Po chwili wpadłam na pomysł namalowania olejami damy w kolorach pomarańczowych, która pod kapeluszem skrywa spojrzenie. Inspiracją był przepiękny portret filadelfijskiej artystki Laurie Cooper "Yellow Hat". I tak oto ścianę mojego saloniku zdobi tryptyk "Damy w kapeluszach".

CERAMICZNE PASJE Gochy M - Od pewnego czasu odwiedzam artystyczne blogi. Jestem zauroczona ich twórcami. Bo spotkać i obcować z ludźmi z pasją to duże szczęście. Zapraszam do obejrzenia mojej galerii. Bo tu będzie więcej zdjęć niż słów. Czasem łatwiej mówi się przedmiotami. Zostaw proszę komentarz po swojej wizycie... To magia Internetu.
sobota, 28 maja 2011
sobota, 21 maja 2011
Czas na ceramiczne Anioły...
Od pewnego czasu uwielbiam z gliny szamotowej wylepiać anioły w sukniach z falbanami. A mimo to każdy jest inny. Szkliwo na falbanach po wyjęciu anioła z pieca zawsze wychodzi inaczej. Dodaje sukni uroku. Dwa najładniejsze anioły są widoczne na nagłówku tytułowym bloga. Inne prezentuję poniżej.
Anioła widocznego poniżej lepiłam w pracowni, gdy byłam czymś zdenerwowana. W pracowni szukałam wyciszenia. Po nim to widać. Ten anioł jest "niespokojny". Każdy musi być niepowtarzalny.
Anioła widocznego poniżej lepiłam w pracowni, gdy byłam czymś zdenerwowana. W pracowni szukałam wyciszenia. Po nim to widać. Ten anioł jest "niespokojny". Każdy musi być niepowtarzalny.
czwartek, 19 maja 2011
Ceramika w moich kolorach
Ostatnio zrobiłam nowy kafel z makami. Tymi polnymi kwiatami jestem od dłuższego czasu zafascynowana i które uwielbiam za piękno, kruchość i kolor. Ten kafel jest jakby "negatywem" pierwszych /wzór w nagłówku bloga/.
A to mój "odświeżony" komplet ceramiczny - patera i wazon poszkliwiony soczystą pomarańczą, wypalony w piecu w temperaturze 1060 stopni. Wcześniej był jasnobrązowy.
A to mój "odświeżony" komplet ceramiczny - patera i wazon poszkliwiony soczystą pomarańczą, wypalony w piecu w temperaturze 1060 stopni. Wcześniej był jasnobrązowy.
niedziela, 15 maja 2011
Na Dzień Matki
Eksperymentuję z "decu" na ceramicznych deseczkach wylepionych z szamotu i oczywiście wypalonych. Poniżej prezentuję niektóre prace.
sobota, 14 maja 2011
Po Wielkanocy...
W mojej kuchni po Wielkanocy zostały już na dobre pomarańczowe ceramiczne kury. Wylepiłam je z szamotu i wypaliłam w temperaturze 1060 stopni.Dodają wiele uroku i są przydatne.
czwartek, 5 maja 2011
Decu na butelkach
Tak jak chyba wszyscy zaznajamiałam się z techniką "decou" dekorując butelki. Poniżej pokazuję tylko cztery.
poniedziałek, 2 maja 2011
W wolnej chwili
W tym roku po raz pierwszy ozdobiłam kacze wydmuszki techniką "decu". Prosto, bez cieniowań. Miałam kłopoty z szybkim zdobyciem ciekawych serwetek. Ale wydmuszki z makami są.
Subskrybuj:
Posty (Atom)